NAGRODY

Za Zasługi dla Województwa Pomorskiego – najważniejsze odznaczenie przyznawane przez samorząd województwa.

PONTIFICI – Budowniczy Mostów od Klubu Inteligencji Katolickiej za „budowanie mostów”

Człowiek Roku 2006 w plebiscycie Dziennika Bałtyckiego

Order „Za zacność” 2013 od Kapituły Dnia Stałego

Medal św. Jerzego AD 2015 od Tygodnika Powszechnego za zmagania ze złem i uparte budowanie dobra w życiu społecznym ludziom, którzy wykazują szczególną wrażliwość na biedę, krzywdę, niesprawiedliwość i wrażliwość tę wyrażają czynem.

Nagroda im. Teresy Torańskiej Newsweeka 2014 za odwagę w działalności publicznej

Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski wręczony 11.04.2012 przez Bronisława Komorowskiego

 Medal “Curate Infirmos” przyznanym przez Papieską Radę ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia

Medal „Sint sua Premia Laudi” 2014, nadawany przez Wojewodę Pomorskiego osobom lub instytucjom za wybitne zasługi dla województwa pomorskiego. Laureat w kategorii sprawy społeczne

Róże Gali 2015 za prowadzoną od lat, pomimo ciężkiej choroby, działalność charytatywną.

Człowiek Roku Dziennika Bałtyckiego 2014 dla osoby, która przyczynia się do rozsławienia Pomorza

Nagroda Ślad 2014 im. Biskupa Jana Chrapka, nagroda ma upamiętniać postawę Biskupa, którego dewizą były słowa: „Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały Cię!

Bestseller EMPIKu 2016 za książkę „Grunt pod nogami”

Z okazji Zaślubin Polski z Morzem (90. Rocznica)

Osobowość Medyczna Roku w Ochronie Zdrowia 2015 za swoją działalność na rzecz chorych znajdujących się w hospicjum

Nagroda Burmistrza Pucka 2014

Lions 2011

Od Akademii Sztuk Przepięknych Woodstock 2015

Od Klubu HDK PCK Służb Mundurowych

Serce Gagi 2015

Z okazji Święta 21 Dywizjonu Rakietowego

Nagroda św. Kamila – Dyplom

LAUDACJE

Laudacja - "Za Zasługi dla Województwa Pomorskiego"

Jest ceniony za swój autentyzm, otwartość i szczerość. Za swoją postawę podziwiany jest zarówno przez katolików, jak i niewierzących. Wiele lat swojego życia, także w chorobie oddał innym – podsumował marszałek. – Kapituła przyznała mu Honorowe Wyróżnienie “Za Zasługi dla Województwa Pomorskiego” nie za to, że jest duchownym, ale za to co zrobił w życiu.

PONTIFICI - Laudacja Zbigniewa Nosowskiego red.nacz. WIĘZI

Wiemy, że ks. Jan Kaczkowski lubi prowokować, uwielbia łamać konwencje. Można by więc ułożyć tę laudację z samych jego błyskotliwych powiedzonek, czasem okraszonych słowami mało parlamentarnymi, a jeszcze mniej kościelnymi. Ale ja chciałbym o nim powiedzieć inaczej – zupełnie poważnie. On sam – też całkowicie poważnie – mówi o sobie, że jest onkocelebrytą. Świadomie wykorzystuje bowiem fakt zainteresowania innych ludzi niezwykłą historią księdza-dyrektora hospicjum, który sam zachorował na nieuleczalną chorobę, do publicznego prezentowania – gdzie tylko się da – swojej opowieści.

Jest to opowieść o nim samym, ale przede wszystkim o życiu i śmierci, o dobru i złu, o Bogu i człowieku. Ks. Jan ma niezwykły dar prostego, przejmującego mówienia o sprawach ostatecznych. Umie mówić w taki sposób, że nawet Tomasz Lis w telewizyjnym studiu bardzo uważnie słucha i komentuje: „To niesamowite, co Ksiądz mówi”. Niepowtarzalny jest jego unikalny, lekki i przejmujący styl, w jakim dotyka spraw najważniejszych: sensu choroby, życia, śmierci – także swojej choroby, swojego życia, swojej śmierci. Jest jednak dużo więcej niż onkocelebrytą. Jest wspaniałym, mądrym człowiekiem; głęboko wierzącym chrześcijaninem; gorliwym i oddanym ludziom kapłanem.

Poznałem ks. Jana w maju 2011 r. Potrzebowaliśmy wtedy księdza od hospicjum do organizowanej przez Laboratorium „Więzi” dyskusji. Wszyscy znajomi nie mogli wziąć udziału, trafiłem więc do nieznajomego… Od razu wydał mi się dobrym materiałem na świętego. Bo to człowiek wyraźnie mierzący się z ograniczeniami swego organizmu –kulejący, niedowidzący, lekko sepleniący – a zarazem równie wyraźnie mający do powiedzenia w rewelacyjnie świeży sposób coś bardzo istotnego.

Gdy w „Więzi” wczesną jesienią 2012 r. dowiedzieliśmy się o glejaku, który stał się jego kolejnym ograniczeniem, postanowiliśmy, że chcemy zrobić z nim wywiad-rzekę. Nie był jeszcze wtedy onkocelebrytą. I nawet nie dało się przewidzieć, że nim będzie. Wtedy chcieliśmy po prostu zostawić na papierze ślad tego wyjątkowego życiorysu, ślad jego doświadczenia i jego myślenia.

Skromna książeczka Katarzyny Jabłońskiej i ks. Jana Kaczkowskiego “Szału nie ma, jest rak” nieoczekiwanie stała się naszym bestsellerem (w ciągu roku zostało sprzedane kilkanaście tysięcy egzemplarzy). Okazało się, że świadectwo i doświadczenie ks. Kaczkowskiego jest bardzo potrzebne innym ludziom. Także innym mediom.

Jak znam ks. Jana, to pewnie zaraz powie, że to jeszcze nie jego pogrzeb, żeby mówić o nim wyłącznie dobrze. Ale ja nie potrafię myśleć i mówić o nim inaczej niż dobrze i z wdzięcznością.

To wdzięczność za jego mądrość. Za to, co mówi o człowieku, Bogu, Kościele, świecie. Za to, że nie boi się mówić o swoich słabościach, że uchyla rąbka swojej intymności (nie naruszając granic tajemnicy), a przez to daje innym szansę radzenia sobie z własnymi słabościami. Za jego uparte świadectwo o tym, że warto żyć; że warto zmagać się z wyzwaniami, trudnościami i przeszkodami; że można przyjąć cierpienie i coś z nim sensownego zrobić. Że warto siebie dawać, a nawet rozdawać. Że – nawiązując do biblijnego cytatu wyrytego na statuetce Nagrody „Pontifici” – warto być nie tylko „stróżem swego brata”, ale po prostu bliźnim. Że warto dobrze przeżyć swoje życie, a także dobrze przeżyć swoją śmierć.

„Ale jakie mosty ja buduję?” – spytał mnie wczoraj ks. Jan, gdy rozmawialiśmy o dzisiejszym wydarzeniu. Bo to przecież nagroda dla budowniczych mostów. A on zbudował tylko hospicjum… Ale czyż hospicjum nie jest mostem, po którym się przechodzi na drugą stronę?

Czyż sam ks. Jan Kaczkowski nie stał się dla wielu ludzi:

  • mostem między światem chorych a światem zdrowych (czy: mniej chorych);
  • mostem między tymi, którzy porzucili nadzieję, a tymi, co ją odnajdują;
  • mostem między studentami medycyny a pacjentami;
  • mostem między światem celebrytów, aktorów, ludzi mediów (gdzie trzeba pięknie wyglądać i dobrze wypadać) a światem ludzi po chemii (gdzie z założenia się dobrze nie wygląda);
  • mostem między tymi, którym dana jest łaska wiary, a tymi, którym wiara się zagubiła lub wciąż jej poszukują;
  • wreszcie: mostem między światem tym a tamtym?

Drogi Księże Janie – Twoje życie, Twoja książka, Twoje wywiady, Twoje hospicjum, Twoje kazania, Twoje blogi, Twoje świadectwo są dla wielu ludzi prawdziwym mostem! Ty sam jesteś mostem i pomagasz budować mosty. Decyzja Kapituły Nagrody „Pontifici” jest zatem w pełni uzasadniona.

Zbigniew Nosowski
redaktor naczelny Kwartalnika „WIĘŹ

 

 

 

Laudacja - Order „Za zacność”

Zacność to zbiór nierozdzielnie połączonych ze sobą cnót, które człowiek buduje i rozwija w sobie poprzez praktykowanie ich wobec otaczających go ludzi i świata. Zacność to nie talent, czy wrodzone przymioty, to kształcona świadomie umiejętność spostrzegania i odnajdywania wokół siebie ludzi, którym należy pokazać, a niekiedy subtelnie nauczyć, jak żyć przyzwoicie. To jednocześnie żmudna, codzienna praktyka oddziaływania na otoczenie w taki sposób, ażeby z chęcią podążało, a wreszcie przekazywało innym te cnoty.

Kierując się taką kolejną, nadal ciągle przybliżoną definicją zacności Kapituła Dnia Stałego jednogłośnie postanowiła w tym roku odznaczyć orderem „Za zacność” ks. Jana Kaczkowskiego z Sopotu.

Ksiądz Jan Kaczkowski jest osobą skromną, a jednocześnie człowiekiem-instytucją. Poświęcając się stanowi kapłańskiemu, wybrał drogę, od której jakże często się odwracamy, starając się o niej zapomnieć, lub której się wręcz panicznie boimy. Ksiądz Jan postanowił bowiem stać przy tych z nas, dla których ziemska podróż dobiega końca, często nie dlatego, że dożyli sędziwego wieku. Pomaga i stoi również przy tych, którzy pozostają i muszą poradzić sobie z dotkliwą utratą najbliższych. Jednym i drugim niesie nie tylko słowa wsparcia, ale wraz z coraz liczniejszymi wolontariuszami przywraca im poczucie godności odejścia i pozostawania. W niezwykle jasny, wręcz prosty sposób uczy i uświadamia nam, że nawet w chwili, kiedy nieuchronnie zbliża się dzień rozstania z naszym światem, można odchodzić godnie, w otoczeniu bliskich, przychylnych i serdecznych ludzi, czyniąc – o ile pozwalają na to fizyczne możliwości – jeszcze coś dobrego dla innych. Założone przez niego i pielęgnowane Hospicjum Domowe Ojca Pio (dzisiaj już działające stacjonarnie) jest tego najdobitniejszym dowodem. Ksiądz Jan niestrudzenie stawia czoło wszelkim trudnościom, które mnoży przed ludźmi dobrej woli tego rodzaju przedsięwzięcie i robi wszystko, by nie stało się jedynie jego dziełem, lecz by trwało, otaczając czułą opieką i wspierając tych, którzy odchodzą w bólu i cierpieniu.

Dzięki swoim wyćwiczonym cnotom, które promieniują nie tylko na jego współpracowników – ludzi dobrej woli – lecz również na tych, których los rzucił na samo dno egzystencji, potrafi ich przywrócić życiu i poczuciu własnej wartości, podnieść z tego dna i sprawić, że stają się ludźmi, którzy umieją – dzięki jakże delikatnemu oddziaływaniu księdza i zdobywanemu doświadczeniu – podawać innym pomocną dłoń.

To jednak nie wszystko. Ksiądz Jan jest nauczycielem młodych adeptów sztuki medycznej i nauk prawniczych. W swoich wykładach, pismach i na kursach poświęconych bioetyce zaszczepia adeptom ars medica jakże głęboką pewność, że godność umierającego człowieka ma absolutne pierwszeństwo przed wszelkimi eksperymentami, a wiedza, którą zdobędą ma służyć wzmacnianiu w odchodzących tej godności, zaś z młodymi prawnikami rozważa problemy granic uporczywej terapii. Jego bardzo konkretne i stanowcze poglądy wywołują w wielu kręgach niechętną reakcję, a niekiedy niczym nieuzasadnione oburzenie. Ksiądz Kaczkowski znajduje jednak w sobie dość siły i odwagi, ażeby spokojnie i rzeczowo przedstawiać argumenty na rzecz swoich poglądów i działań.

Drogi Księże Janie, w imieniu Kapituły dnia Stałego odznaczam Księdza orderem „Za zacność” z całkowitym przekonaniem, że swoimi czynami, postawą, talentami, wiedzą, wrażliwością i rozumem – całym życiem – nadal dowodził będzie Ksiądz wszystkim, że zacność, ten „przestarzały”, „nie używany” wyraz nie odszedł w zapomnienie, i że warto pielęgnować i zaszczepiać bliźnim skupione w jego znaczeniu takie „tradycyjne” cnoty jak prawość, szlachetność, uczciwość, wyrozumiałość i skromność, że warto żyć dla zacności

Medal św. Jerzego AD 2015 - laudacja wygłoszona przez ks. Bonieckiego

Ks. Adam Boniecki wygłaszając laudację stwierdził, że przyznanie Medalu św. Jerzego “za walkę ze smokiem nieczułości” wymaga komentarza a najwyraźniejszą odpowiedzią będzie zobaczenie przeciwieństwa tego demona, czyli “anioła czułości”. Według redaktora seniora wiele dobrych rzeczy można robić bez czułości, np. z poczucia obowiązku, dla własnej satysfakcji, bądź z innych motywów. A ks. Jan Kaczkowski “na świat, na ludzi, na Boga patrzy z czułością”.

Ks. Boniecki podejrzewa, że ta czułość ks. Kaczkowskiego zrodziła się już u nastoletniego Jana, który przeżył coś, co przemieniło jego życie. Chodzi o sytuację, w której kolega ks. Jana został upokorzony przez nauczycielkę i rówieśników na jednym ze szkolnych apeli. “Coś we mnie pękło. Wtedy poczułem, że nigdy nie wolno nikogo poniżać, nikim pogardzać bez względu na wszystko. Przeżyłem swój pierwszy dziecięcy bunt” – przywoływał wspomnienia ks. Kaczkowskiego ks. Boniecki cytując najnowszą książkę “Życie na pełnej petardzie”.

“Od tej pory, mam wrażenie, wszystko co robi ks. Kaczkowski naznaczone jest tym pęknięciem. To pęknięcie nazywa się współ-czucie – compassio, współczucie z drugim człowiekiem. To chyba dlatego Jan Kaczkowski chciał zostać księdzem, bo odkrył współczującego ojca w niebie” – mówił ks. Boniecki odwołując się także do wywiadu Błażeja Strzelczyka z ks. Kaczkowskim w najnowszym “Tygodniku Powszechnym”.

“Sensibilitas, nie czułostkowość, w pewnym sensie jest słabością, a przynajmniej stanem niebezpiecznym, który pcha człowieka w sytuacje trudne. Przy tym nieczułość ktoś może uznać za siłę, za odporność; skutecznie człowieka przed włażeniem w takie sytuacje chroni” – wyjaśniał ks. Boniecki zwracając także uwagę, że bywa i tak, że własne cierpienie staje się usprawiedliwieniem nieczułości na cierpienie drugiego. “Ten medal przyznany “za walkę ze smokiem nieczułości” jest medalem za czułość” – zakończył ks. Boniecki.

WSPIERAJ
NAS

Wspieraj z nami pamięć o Janie Kaczkowskim, księdzu, który żył i chorował w wyjątkowy sposób. Kontynuujemy to, co robiłby ksiądz Jan, gdyby ciągle żył. Niech spotkanie z Nim nadal trwa.

ul. Kazimierza Wielkiego 16B/10
81-780 Sopot

NIP 5851479784
REGON 368333914

konto PEKAO SA nr
54 1240 1242 1111 0010 7685 0834