„Żaden człowiek nie rodzi się zły” – relacja z wizyty bliskich ks. Jana w Dzień Dobry TVN

„Żaden człowiek nie rodzi się zły” – relacja z wizyty bliskich ks. Jana w Dzień Dobry TVN

Dekada bez ks. Jana Kaczkowskiego to czas, w którym jego idee nie tylko przetrwały, ale rozkwitły w tysiącach ludzkich serc. Z okazji 10. rocznicy śmierci Jana, studio Dzień Dobry TVN odwiedziły 2 bliskie mu osoby: bratowa, Małgorzata Kaczkowska, oraz Patryk Galewski.

Powołanie silniejsze niż pasja do kolei

W programie Małgorzata Regosz-Kaczkowska pokazała niezwykłą pamiątkę – zeszyty 10-letniego Jana. Choć fascynowały go pociągi, już wtedy pisał z dziecięcą pewnością:

„Ja lubię pociągi, a może nawet kocham, ale dla nich nie zrezygnuję z mojego powołania”.

Ta wczesna determinacja pozwoliła mu później stać się duchownym, który potrafił dotrzeć tam, gdzie inni nie odważyli się zajrzeć.

Patryk Galewski: Od uratowanego do ratownika

Niezwykle poruszające było świadectwo Patryka Galewskiego. Patryk opowiedział o Janie nie tylko jako o mentorze, ale jako o kimś, kto wypełnił w jego życiu pustkę po ojcowskiej relacji.

  • „Reszta świata mnie skreśliła. Widziała mnie jako ćpuna, złodzieja, bandytę. A Jan zobaczył to, co ma w sobie każdy człowiek – pierwotne dobro” – mówił Patryk.

Dziś Patryk, działając w Fundacji, spłaca ten dług wdzięczności. Odwiedza domy dziecka, zakłady poprawcze i ośrodki wychowawcze, niosąc dzieciakom „na krawędzi” dokładnie to samo, co sam otrzymał od Jana: akceptację i konkretne narzędzia do budowy nowej, dobrej wersji siebie.

Program „PAKA – Nikt nie rodzi się zły”

Nazwa naszego flagowego programu zrodziła się z bolesnej rozmowy. Kiedy pobity i bezradny Patryk powiedział Janowi, że urodził się zły, usłyszał w odpowiedzi: „Dyziu, przestań. Takich cudów nie ma. Żaden człowiek nie rodzi się zły”.

Misja trwa

Najlepszym sposobem na uczczenie pamięci ks. Jana nie są pomniki, ale konkretne wsparcie osób potrzebujących. Fundacja wciąż rozwija projekty pomocowe, edukacyjne i warsztatownie, wierząc za Janem, że każdy zasługuje na godność i drugą szansę.

Zapraszamy do obejrzenia zapisu rozmowy:

https://dziendobry.tvn.pl/newsy/10-rocznica-smierci-jana-kaczkowskiego-wspomnienia-bliskich-st8971243

Źródło: https://dziendobry.tvn.pl/

Poruszające wspomnienia bliskich o księdzu Janie Kaczkowskim – reportaż w Halo Tu Polsat

Poruszające wspomnienia bliskich o księdzu Janie Kaczkowskim – reportaż w Halo Tu Polsat

28 marca minęła dekada, odkąd Jana nie ma fizycznie wśród nas. Z tej okazji redakcja „Halo Tu Polsat” przygotowała wyjątkowy reportaż, który pozwala nam raz jeszcze spojrzeć na Jana nie tylko jako na postać publiczną, ale przede wszystkim jako brata, przyjaciela i człowieka o niezwykłej uważności.

W materiale Kamili Ryciak poznajemy Jana, jakiego znali tylko najbliżsi. Magda Sekuła wspomina wspólne dorastanie w jednym pokoju i niezwykłą więź, która mimo upływu lat wcale nie słabnie. Choć od dziecka zmagał się z problemami zdrowotnymi i słabym wzrokiem, Jan nigdy nie pozwalał, by ograniczenia definiowały jego świat. Wręcz przeciwnie – chłonął go z podwójną siłą, od medycyny po historie kryminalne, zawsze zadając trafne pytania.

Lekkość, humor i „małe momenty”

Bliscy i znajomi z czasów seminaryjnych rysują obraz człowieka pełnego lekkości i dystansu. Jan potrafił prowokować, żartować i celnie punktować rzeczywistość, ale pod tą warstwą humoru kryła się głęboka filozofia codzienności. Wierzył, że fundamentem szczęścia są proste chwile: spotkania przy stole i rozmowy, które budują autentyczne relacje.

Spotkanie, które ratuje życie

Najbardziej poruszającym elementem reportażu jest świadectwo Patryka Galewskiego, którego życie zmieniło się właśnie dzięki spotkaniu z Janem.

„Wiem, że gdyby wtedy mówił do mnie inaczej, po prostu bym go ominął. On wszedł w mój świat i dzięki temu mnie uratował” – wspomina Patryk.

To właśnie była największa siła ks. Jana: umiejętność wejścia w świat drugiego człowieka bez oceniania, z pełną akceptacją i miłością.

Zapraszamy do obejrzenia materiału

Choć czasu nie da się cofnąć, to, co Jan po sobie zostawił, wciąż realnie zmienia życie wielu z nas. Zachęcamy Państwa do obejrzenia tego wzruszającego wspomnienia, które przypomina, dlaczego dziedzictwo Fundacji jest tak ważne.

https://halotu.polsat.pl/artykuly-wideo/video-poruszajace-wspomnienia-bliskich-o-ksiedzu-janie-kaczkowskim,nId,23320122

 

Media o ks. Janie Kaczkowskim w 10. rocznicę Jego odejścia

Media o ks. Janie Kaczkowskim w 10. rocznicę Jego odejścia

Gdyby Jan Kaczkowski był tu z nami, pewnie z charakterystycznym dystansem skomentowałby zamieszanie wokół swojej osoby. Jednak 10. rocznica jego odejścia to okazja, której nie możemy pominąć – ze względu na siłę przesłania, które po sobie zostawił. Media w całym kraju wciąż wracają do lekcji Jana o godności, uważności i bezkompromisowej prawdzie. Zobaczcie, jak dzisiaj interpretują jego dziedzictwo.

Zachęcamy do zapoznania się z zestawieniem najciekawszych publikacji, które przygotowali dziennikarze. Dziękujemy wszystkim redakcjom za pamięć i rzetelne przybliżenie postaci ks. Jana czytelnikom.

______________

 

Być może Ty albo Twój bliski umrze na raka. Ks. Jan Kaczkowski wiedział jak przez to przejść

Jan Hlebowicz omawia nieopublikowany doktorat słynnego duchownego w 10. rocznicę jego śmierci.

Dziś praktycznie każdy z nas zna kogoś, kto choruje, chorował bądź umarł na nowotwór. Być może kogoś z czytających czeka przejście tej choroby. Być może nawet czeka nas z powodu raka śmierć. Kimś, kto może pomóc przygotować nas na tego typu doświadczenie, jest zmarły dokładnie przed 10. laty ks. Jan Kaczkowski. [czytaj więcej>>>]

____________________

 

10. rocznica śmierci ks. Jana Kaczkowskiego

W sobotę, 28 marca o godzinie 18.00 w kościele św. Jerzego w Sopocie odprawiona zostanie msza św. w 10. rocznicę śmierci ks. Jana Kaczkowskiego. Choć od odejścia ks. Jana minęła dekada, jego dziedzictwo pozostaje żywe dzięki działaniom fundacji jego imienia. [czytaj więcej>>>]

__________________

“Skoro miłość jest tak ważna na ziemi, nie sądzę, żeby okazała się nieistotna w wieczności”. Złote myśli ks. Jana Kaczkowskiego

Ksiądz Jan Kaczkowski nie bał się dosadnych słów. Wielokrotnie mówił o śmierci, chorobie, ale i o miłości w sposób, jaki zapamiętamy na długo. Słowa duchownego, który zmarł dokładnie 10 lat temu, inspirują do dziś. [czytaj więcej>>>]

__________________

Księdza Kaczkowskiego życie po życiu. Co po nim zostało?

Dekada po odejściu puckiego duchownego to już okres trzykrotnie dłuższy niż czas jego ziemskiej sławy. Ale dla wielu nadal jest wzorcem księdza i szefa hospicjum. [czytaj więcej>>>]

____________________

Dawali mu kilka miesięcy życia, przeżył cztery lata. Mija 10 lat od śmierci ks. Jana Kaczkowskiego

“Przestań odkładać życie na później — zacznij żyć już dziś” — zwykł powtarzać ks. Jan Kaczkowski. Współtwórca Puckiego Hospicjum Domowego zmarł 28 marca 2016 r. z powodu glejaka, mając zaledwie 38 lat. [czytaj więcej>>>]

________________

Był “onkocelebrytą” i “żył na pełnej petardzie”. 10 lat temu zmarł ksiądz Jan Kaczkowski

Swoją postawą inspirował zarówno ludzi wierzących, jak i tych, którzy z Bogiem nie mieli za wiele wspólnego. Pracował w hospicjum, pomagał ciężko chorym i podnosił na duchu umierających. Choć sam zmagał się z nowotworem, nie tracił nadziei i pogody ducha. Dziś mija 10. rocznica śmierci księdza Jana Kaczkowskiego. [czytaj więcej>>>]

_______________

To było ostatnie życzenie ks. Jana Kaczkowskiego. “Proszę mnie pochować w sutannie, żeby dzieci wiedziały…”

“Bardzo proszę mnie pochować w sutannie, z humerałem, w albie, z cingulum i stułą na krzyż, z manipularzem, w takim ładnym, czarnym ornacie, żeby dzieci mojego rodzeństwa wiedziały, że wujek nie wyparował, nie zniknął. I że śmierć jest czymś zupełnie realnym i normalnym” — napisał Jan Kaczkowski. W sobotę, 28 marca, mija 10 lat od jego śmierci. [czytaj więcej>>>]

_______________

Minęło 10 lat, a on wciąż jest obecny. Ksiądz Jan Kaczkowski nadal uczy, jak patrzeć na człowieka

Mija dziesiąta rocznica śmierci Jana Kaczkowskiego, jednego z najbardziej wyrazistych duchownych ostatnich lat, bioetyka, twórcy hospicjum i człowieka, który dla wielu stał się symbolem autentyczności. [czytaj więcej>>>]

 

_______________

Ze świętym obcowanie. Dziesięć lat temu odszedł Jan Kaczkowski, wyjątkowy ksiądz

Był księdzem nietuzinkowym, łamiącym konwenanse, czasami kontrowersyjnym, ale zawsze prawdziwym. Inspiracją dla wierzących i niewierzących. [czytaj więcej>>>]

______________

To już 10 lat… Dziś przypada rocznica śmierci ks. Kaczkowskiego. Zmarł w wieku 38 lat. “Ludzie pamiętają, tęsknią za Janem”

Dziś mija 10. rocznica śmierci ks. Jana Kaczkowskiego. Charyzmatycznego duchownego, bioetyka i jednego z założycieli oraz dyrektora Hospicjum Domowego w Pucku. Ks. Kaczkowski, mimo śmiertelnej choroby, do końca pozostał wierny swoim ideałom i oddany chorym, którymi zajmował się w puckim ośrodku. Zmarł w wieku 38 lat. [czytaj więcej>>>]

 

__________________

Ks. Kaczkowski nikogo nie udawał. 10 rocznica śmierci niezwykłego „Johnnego”

W dziesiątą rocznicę śmierci ks. Jana Kaczkowskiego warto przypomnieć, że jego misja nie kończyła się na hospicjum. Był duszpasterzem „pogranicza” – człowiekiem, który z uporem i autentycznością wchodził w świat młodych, często pogubionych i zbuntowanych. [czytaj więcej>>>]

10 lat bez ks. Jana.

10 lat bez ks. Jana.

Ale to, co zaczął nadal się dzieje

28 marca 2026 roku mija 10 lat od śmierci ks. Jana Kaczkowskiego. Dziesięć lat — a jednak trudno mówić o nieobecności. Bo są ludzie, którzy odchodzą i są tacy, których obecność z czasem staje się jeszcze bardziej widoczna. Jan należy do tych drugich. Nie dlatego, że się o nim pamięta, ale dlatego, że to, co robił, wciąż się dzieje.

 

Człowiek, który widział więcej

W świecie, który działa szybko i powierzchownie, Jan zatrzymywał się przy człowieku. Nie przy jego historii zapisanej w dokumentach, nie przy jego błędach, nie przy etykietach. Przy nim.

Miał rzadką umiejętność: widział człowieka tam, gdzie inni widzieli problem. Widział szansę tam, gdzie inni widzieli koniec. Nie romantyzował i nie idealizował. Po prostu brał człowieka na serio. Pytał: „Co u Ciebie?” I zostawał na tyle długo, żeby usłyszeć odpowiedź Dla wielu był pierwszą osobą, która naprawdę słuchała.

 

Jedno spotkanie, które zmienia życie

Tak było w przypadku Patryka Galewskiego. Chłopak z trudną historią, skreślony przez system i przez ludzi. Jan zobaczył w nim CZŁOWIEKA – coś, czego inni nie chcieli zobaczyć.
Nie tylko dał mu szansę, ale też odpowiedzialność, zaufanie i obecność. Dziś Patryk jest mężem, ojcem i człowiekiem, który sam daje drugą szansę innym. „Ja jestem beneficjentem Jana. Gdyby nie on, nie byłoby mnie tu, gdzie jestem dzisiaj.” – mówi Patryk Galewski

Ta historia nie jest wyjątkiem. Jest zasadą. Bo Jan powtarzał: “Dyziu, takich cudów nie ma . Nikt nie rodzi się zły. Wszyscy rodzimy się jako niewinne dzieci…”

 

Śmierć, która nie zatrzymała działania

Kiedy w 2016 roku Jan umarł, wiele osób zadało sobie pytanie: co dalej? Rodzina nie miała wątpliwości – Jan nie chciałby pomników, czci, nie chciałby wspomnień, które niczego nie zmieniają. Chciałby działania.

W 2017 roku powstała Fundacja jego imienia — założona przez najbliższych, współtworzona przez ludzi, którzy wiedzieli, że jego historia nie może się skończyć na dacie śmierci. Jak mówi jego siostra, Magdalena Sekuła: „Najważniejsze było dla nas jedno: żeby to, co Jan robił, nie zatrzymało się razem z nim.”

Fundatorami są jego rodzice – dziś bardzo obecni w życiu fundacji, zaangażowani, dumni.
Bo widzą, że pamięć o ich synu nie jest zatrzymana w przeszłości — ona pracuje.

 

Fundacja: pamięć, która działa

Dziś Fundacja nie zajmuje się wspominaniem – zajmuje się człowiekiem. Tym młodym, pogubionym, często wykluczonym. Jej działania nie są przypadkowe — wyrastają wprost z tego, jak pracował Jan. Z jego sposobu myślenia, jego odwagi i wartości.

Jak mówi prezes Fundacji, Małgorzata Regosz-Kaczkowska: „Fundacja powstała po to, żeby robić rzeczy, które Jan robiłby, gdyby żył.”

To zdanie nie jest deklaracją. Jest codzienną decyzją.

 

Projekt PAKA: tam, gdzie nikt nie patrzy

Jednym z najmocniejszych przykładów tej filozofii jest Projekt PAKA. To program dla chłopaków z zakładów poprawczych — miejsc, do których rzadko zagląda nadzieja. System uczy ich przetrwania, rzadziej — życia.

PAKA robi coś innego. Daje im czas, którego nikt wcześniej im nie dał. Uwagę, której nie znali. I ludzi, którzy nie widzą w nich wyroku, tylko potencjał. To praca psychologów, warsztaty, rozmowy — ale przede wszystkim relacja. Przygotowanie do życia, które dopiero ma się wydarzyć.

Po filmie „Johnny” do Fundacji dołączył Patryk Galewski. Dziś jeździ do poprawczaków w całej Polsce. Chłopcy chcą rozmawiać właśnie z nim. Bo jest prawdziwy, nie opowiada historii z zewnątrz, jest dowodem na to, że można inaczej.

W jednym z poprawczaków powstał mural z wizerunkiem Jana — z inicjatywy samych chłopaków. Nie dlatego, że ktoś im kazał. Dlatego, że ktoś ich kiedyś zobaczył.

 

Edukacja, która uczy bycia człowiekiem

Drugim filarem działań Fundacji jest edukacja. Ale nie ta, którą mierzy się testami. Jan od początku wiedział, że szkoła nie może kończyć się na wiedzy, a musi uczyć życia. Dlatego dziś Fundacja rozwija Akademię – przestrzeń, w której młodzi ludzie uczą się rzeczy, które stają się kompetencjami przyszłości: jak rozmawiać, słuchać, budować dobre relacje.

W czasach, w których wszystko można sprawdzić w kilka sekund, najtrudniejsze staje się to, co najprostsze: bycie z drugim człowiekiem. Podczas warsztatów młodzi ludzie uczą się patrzeć sobie w oczy, zadawać pytania, być uważnym. A potem robią coś jeszcze prostszego — wspólnie gotują i jedzą. Bo relacje nie powstają na slajdach. Powstają przy stole. Jan Kaczkowski mówił, że “czas jest najcenniejszą rzeczą, jaką możemy dać drugiemu człowiekowi”. W świecie, który ciągle przyspiesza — to zdanie staje się coraz bardziej radykalne.

 

Dlaczego to robimy?

Bo tak robił ks. Jan Kaczkowski. Dziś wiemy, że jedno spotkanie może zmienić czyjeś życie. Rozumiemy, że gdyby Jan żył, robiłby dokładnie to samo: szedłby do ludzi, szczególnie tam, gdzie inni nie chcą iść – do młodych, pogubionych, skreślonych.

 

10 lat później – to dopiero początek

Ks. Jana Kaczkowskiego nie ma z nami od dekady, ale jego sposób patrzenia na człowieka nie zniknął. Co więcej – rozprzestrzenił się. Jest obecny w historiach ludzi, w decyzjach, które podejmują, w życiu tych, którzy dostali drugą szansę — i teraz dają ją dalej. To nie jest tylko pamięć. To żywe świadectwo.

Dziesięć lat temu coś się skończyło, ale wtedy też zaczęło się coś, czego skali nikt nie był w stanie przewidzieć. Dziś Fundacja niesie dalej to, co Jan rozpoczął — nie jako obowiązek, ale jako odpowiedzialność.

Są historie, które nie należą do przeszłości – one domagają się dalszego ciągu. Historia Jana Kaczkowskiego jest jedną z nich.

I dzieje się dalej.
Każdego dnia.

 

 

Dziewiąta rocznica śmierci ks. Jana Kaczkowskiego

Dziewiąta rocznica śmierci ks. Jana Kaczkowskiego

Dziś mija dokładnie 9 lat bez naszego Johnny’ego.

 

28 marca 2026 r. odszedł ks. Jan Kaczkowski – człowiek, który uczył nas uważności i patrzenia na drugiego człowieka sercem.

Brakuje nam jego dystansu do siebie, ciętego języka i poczucia humoru. Brakuje jego odwagi, by mówić prawdę – także tę trudną, niewygodną.

 

W naszej codziennej pracy w Fundacji staramy się widzieć człowieka tak, jak on nas tego uczył – dostrzegać go w cierpieniu, samotności, niepewności. Wierzymy, że kontynuując jego misję, pomagamy tym, którzy czują się wykluczeni i niewidziani. Tym, którzy dostali „strzały od życia”. Każdego dnia staramy się powtarzać, jak ważne jest to, abyśmy żyli uważniej, mądrzej, bardziej.

 

Dlatego, w tę rocznicę, pragniemy przypomnieć, że: “Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje”.